.:Wróć:.
Huston wysiadł jako pierwszy. Nie to żeby mu się spieszyło. Bynajmniej. Był po prostu jedynym z załogi, który miał już jako takie doświadczenie. I jedynym, który w razie zaistnienia takiej potrzeby wiedział jak wdrożyć w życie procedury ewakuacyjne. Miał jednak nadzieję, że nie zajdzie taka konieczność.
-Hej Huston! Wolnego! Chłopaki nawet nie zdążyli zebrać całego sprzętu, a ty wybiegasz jakby czekało tu na ciebie jakieś pieprzone Eldorado.
Craig nie odpowiedział. Znał Samanthę na tyle dobrze by nie przejmować się wszystkim, co mówi. Zresztą mimo wszelkich osobistych uraz, jakie do niej żywił musiał przyznać, że była cholernie dobra w tym, co robiła. Nie mógłby sobie wyobrazić kogoś lepszego do obsługi sprzętu biotech. Facet z poprzedniej załogi odpowiedzialny za niego spanikował. Craig pamiętał tę chwilę jakby wydarzyła się zaledwie kilka godzin temu.
Wchodzili właśnie do jednej z Rys. Według wszelkich analiz powinna była być nieczynna. Komputer dokładnie przeliczył ilość zużytej przez nią esencji i wyliczył ponad wszelką wątpliwość, że nie wyjdzie z niej już żadna forma życia. Jednak proces wygaszania nie doszedł w niej jeszcze do końca i nadawała się idealnie do badań. Rozkładali właśnie cały biosprzęt, gdy detektor kondensacji wskazał niewyobrażalnie wysoki wynik, a we wnętrzu Rysy zaczął krystalizować się jakiś kształt. Lars nie pomyślał. Może spanikował, może zrobił to celowo- nie wiadomo. Ważne, że gdy tylko zdał sobie sprawę z tego, co się dzieje natychmiast odpalił działko. Po powrocie milczał przed Komisją i ze spokojem przyjął wiadomość o swojej degradacji. Genetycy wprawdzie odtworzyli postrzelonego i odesłano go z powrotem, ale ingerencja i tak już się odbyła. Duża. Zbyt duża, jak na miary przyjętej konwencji.
-Huston! –głos Samanthy przebił się przez nieznośną, wszechobecną ciszę –chyba coś nie tak z Hasibem.
Craig zaklął i pobiegł do statku. Hasib Abd-Al-Harim leżał skurczony na podłodze. Jego ciało podrygiwało w rytm nieregularnych konwulsji. Z urywanych krzyków Araba nie dało się zrozumieć niczego konkretnego. Tylko jakiś bełkot i co jakiś czas wybijające się słowa „Allach!”, „Umarłem”, „Grzech”… Załoga patrzyła na tę scenę z niedowierzaniem, a przecież każdy z nich był dokładnie poinformowany o tym, co się może stać po wylądowaniu.
I tak dobrze, że tylko jeden- pomyślał Huston. Poprzednio zmiotło mu w ten sposób ponad połowę załogi. Dopiero po licznych pośmiertnych testach okazało się, że żeby wytrzymać presję tutejszej rzeczywistości trzeba było posiadać pewien specyficzny zestaw psychogenów, a i on nie gwarantował w stu procentach bezpieczeństwa. Abd-Al-Harim był po prostu kolejną ofiarą zawirowań czasowych. Mózg zdecydowanej większości ludzi nie mógł wytrzymać obciążenia myślą, że oto znajduje się w czasie, w którym jeszcze nie powstał. U takich ludzi psychika zamiast przestawić się na inny rodzaj myślenia zaczynała po prostu atakować organizm strumieniem impulsów z mózgu wywołując szereg dolegliwości somatycznych, których ilość zwiększała się w tempie geometrycznym, prowadząc do nieuchronnego wyczerpania się organizmu.



Eva Huston wracała właśnie do swojego apartamentu. Minął już miesiąc odkąd próbowała wyśledzić prawdziwy powód badań nad kompatybilnością genową i nadal nie natrafiła na żadne sensowne wytłumaczenie. Kontrolowana mutacja została wdrożona do codziennego użytku już ponad 30 lat temu. O zastosowaniu w celach medycznych nie mogło być mowy. Już dawno udowodniono, że sztuczne organy i interwencje w kod DNA były o wiele bezpieczniejsze i przynosiły o wiele większe korzyści niż przeszczepy i medycyna konwencjonalna. Nie chodziło również o jakiekolwiek rozgryzienie kodu DNA istot żywych. Dokonano tego już przed stuleciem, odkrywając przy okazji psychogeny. Jeszcze w XX wieku uważano, że introny tylko oddzielają kodujące części genów. Dopiero rozwój biotechów pozwolił na dokładniejsze przyjrzenie się procesowi kopiowania się DNA i jego budowie. Wtedy to odkryto, że intron po usunięciu przechodzi przez proces ponownej obróbki, tym razem na poziomie rozłożonych zasad azotowych, a następnie koduje sekwencje psychiczne organizmu. Wieść o tym odkryciu rozeszła się z prędkością błyskawicy. Na operacje usuwania zaburzeń i chorób psychicznych nastał istny boom. Psychoinżynierowie byli obecnie jedną z najlepiej płatnych grup zawodowych, a prawdziwych zysków dostarczały im elity społeczne, których członkowie byli w stanie wydać połowę majątku na operację ochraniająca ich przed drobnymi depresjami, napadami lękowymi czy zwykłym wypaleniem zawodowym. Zdesperowani rodzice wysyłali swoje nastoletnie dzieci do specjalistów od psychoinżynierii by przy pomocy kilka dobrze zaprogramowanych biotechów raz na zawsze usunąć z ich psychiki okres ‘buntu’. To był początek prawdziwej rewolucji społeczno-obyczajowej.
Pogrążona w myślach nie zauważyła nawet, że drzwi wejściowe nie były zamknięte na kod losowy. Nalała sobie drinka z barku w przedpokoju, kazała oprogramowaniu mieszkania włączyć telewizor na kanał informacyjny i skierowała się w stronę salonu. Jej wzmocnione neurony i wbudowany system BIS zareagowały z niezawodną precyzją. Mężczyzna. Wysoki, brunet, dobrze zbudowany. Lat na oko 30. Szok spowodowany pojawieniem się obcego w jej mieszkaniu został natychmiastowo stłumiony. Szklanka z drinkiem nawet nie drgnęła.
-Eva Huston jak się domyślam. – głos nieznajomego został przekształcony przez głos telewizyjnej spikerki, ale nie na tyle, by detektory w jej mózgu nie mogły zrobić dokładnej analizy jego tonu i barwy. Zaczęła przeszukiwać swoje archiwum. Nic. Archiwum ogólne. Nic.
Przecież to niemożliwe- pomyślała.
-Milczysz. Zapewne nie ze strachu. Na pewno nie ze strachu.
Przeszukała archiwa naukowe. Też pusto.
-Mam dla pani pewną propozycję. Oczywiście nie musi się pani je przyjąć. Wszystko zostanie między nami- nieznajomy ciągnął dalej, niezrażony brakiem jakiejkolwiek reakcji z jej strony – wiem, że dowiedziałaś się o istnieniu projektu badającego kompatybilność genową. Twoja dociekliwość była do przewidzenia, dlatego też obserwowaliśmy Ciebie i wyniki Twoich badań. Jak tylko zaczęłaś zadawać pierwsze pytania odnośnie celu przeprowadzanych przez ciebie analiz wysłaliśmy za tobą kilka nanobotów.
BIS zaczął analizować słowa nieznajomego. Wyraz po wyrazie, zdanie po zdaniu. Niestrudzenie porównywał nowe informacje do już posiadanych, łączył je ze sposobem wypowiedzenia, z mową ciała, badał logiczną poprawność. Eva pozwalała systemowi na przejęcie kontroli. Słuchała.
-Proponuję pani pracę. Nie jakieś żmudne rozkładanie poszczególnych części DNA w laboratorium akademickim. Mam na myśli pracę dla rządu w projekcie „Kompatybilność”. Ze względu na klauzulę bezpieczeństwa nie wolno mi powiedzieć niczego więcej. Niech sobie to pani przemyśli.
Eva spojrzała na wizytówkę pozostawioną na blacie stołu. Holograficzny obraz mężczyzny podpisany: Maksymilian Torn. I numer PN. Nic więcej.
Umysł Evy przeszukiwał od nowa bazy danych. Brak wyników. Umysł Evy analizował. Wniosek: Przyjmij.
Eva Huston odetchnęła z ulgą.



Lars Anders był już od kilku tygodni przepytywany przez rządowych teoretyków. Jego myśli i wypowiedzi były nieustannie włączane do pamięci komputera i przerabiane. Wynik był zawsze taki sam- zapętlenie. Nikt nie mógł potwierdzić jego teorii, nie istniały wszak ku temu żadne logiczne przesłanki. Najpierw przesłuchanie przed Komisją. Tłumaczył im. Tłumaczył, że to była desperacka próba wprowadzenia w życie jego teorii ingerencji. Nie zrozumieli. Wniosek o degradacji gotowy był już następnego dnia. Nie wypuścili go jednak na wolność. Nie zamknęli jednakże w żadnym z więzień, w których umysły więziono w niekończącym się cybernetycznym świecie. Został pokierowany do sekcjo naukowej gdzie przepytywany był szczegóły swojej teorii przez specjalnie zaprogramowanego biotecha.
-Ingerencja jest niezbędna. Wyobraź sobie tylko, co by się stało jakby pozostawić ich samym sobie. Przecież oni w obecnym stanie są niezdolni do jakiegokolwiek świadomego działania. -Skąd ta pewność o ich braku świadomości?- AI odpowiadał już mechanicznie, nawet jak na kryteria bycia maszyną.
-Nie widzieliście nagrań? Przecież tam wszystko widać, jak na dłoni. Oni sami z siebie nigdy nie będą zdolni do wykonania kroku niezbędnego do zaistnienia obecnego stanu rzeczy.
-Lars. Przecież przerabialiśmy to już tyle razy. To, co oglądamy i poznajemy to wasza przeszłość. Jeżeli jest to wasza przeszłość, to bez waszej ingerencji, samoistnie w naturalnym biegu historii zaistnieją okoliczności, w których dojdzie do obudzenia się ich świadomości, a tym samym świadomości całej ludzkości. Jakakolwiek ingerencja zaburzyłaby historię i spowodowała nieodwracalne zmiany w teraźniejszości, z których co gorsza nie zdawalibyśmy sobie zapewne sprawy. A to jest ten optymistyczny scenariusz. W tym mniej optymistycznym większość ludzi padłaby ofiarą zawirowań czasowych, tak jak to mogliśmy obserwować w przypadku pierwszej wyprawy.
-Z logicznego punktu widzenia nie można twojej teorii niczego zarzucić. Ale czy zastanawiałeś się nad tym, jak ktokolwiek z nich ma się zmobilizować do działania na taką skalę?
-Jeśli przeznaczono wam świadomość to znaczy, że w jakiś sposób zmobilizują się sami
-To nie ma sensu!- Lars zapalił papierosa i zaciągnął się dymem – Jesteś zaprogramowany, działasz tylko w ramach tego, co wszczepili ci twoi programiści. Sztuczna inteligencja nie jest w stanie spojrzeć głębiej nawet jeśli jest biotechem.
Biotechy…czym wy właściwie jesteście? Zanim Kiryl Korwiow wymyślił sposób na połączenie prostych układów form organicznych do systemu łącz komputerowych byliście tylko zwykłą sztuczną inteligencją. Dopiero to podpięcie pozwoliło wam na przejęcie niektórych funkcji umysłowych danym tylko istotom z natury żywym. Wtedy zyskaliście samoświadomość, instynkty i intuicję, lecz na poziomie niższym od człowieka. Nikt nie odważył się podpiąć jakiegokolwiek któregokolwiek z was pod obwody mózgowe człowieka. Inteligencją przerastacie każdą formę życia, psychicznie jesteście na poziomie gryzoni. I to stanowi wasze największe ograniczenie. Przedstawiam Ci teorię pętli czasowych, a Ty wpierw próbujesz ją analizować i zapętlisz się. W takim momencie robisz użytek z organicznej części siebie, ale intuicyjnie też nic Ci nie pasuje, bo teoria ta przekracza możliwości przetwórcze chomika. Rozumiesz samą ideę czasu, nawet jego zaburzeń. Potrafisz dojść do sedna zaburzeń czasowych, bo to jeszcze da się wyliczyć na podstawie matematycznych wzorów, ale nie pojmujesz zagadnienia czasowych pętli, bo nie da się podstawić tego, pod żaden znany Ci chociażby w przybliżeniu wzór. Lars dopalił papierosa i wyrzucił niedopałek na podłogę. -Biotechy umożliwiły wam ludziom rozwój. To my pomogliśmy wam w dokonaniu przełomowych odkryć w genetyce, lotach kosmicznych, nawet filozofii. To my odkryliśmy możliwość podróżowania w czasie, to my wysłaliśmy obydwie ekspedycje do swiata ‘czasu przed czasem’. Więc powiedz mi, dlaczego mielibyśmy się mylić tym razem?
Anders milczał. Z biotechami nie miało sensu się spierać. Zawsze podadzą logiczny kontrargument



Craig szedł na czele. Krajobraz nie zmieniał się. Wyżynny teren cały porośnięty był soczyście-zieloną trawą i kolorowymi kwiatami. Nad nimi rozpościerało się nieskazitelnie czyste niebo.
-Ależ tu pięknie!- Samatha nawet nie próbowała kryć swojego podziwu
-Tak, ale ta cisza… nawet najmniejszego podmuchu wiatru.-głos wysokiego, barczystego murzyna wydawał się ni pasować do tego miejsca – Ta cisza zabija. Powoli, pomału, doprowadza do obłędu.
Szli dalej, nie zamieniając ze sobą ani jednego zdania. Słychać było jedynie ich kroki i ciche, jednostajne sygnały detektora kondensacji. Częstotliwość sygnałów narastała jednak wraz z pokonywaną odległością.
-Zbliżamy się do Rysy!- Krzyknął Huston- Pełna gotowość! Tylko bez pochopnych działań. Jakby coś się zaczęło dziać- trzymajcie się wyuczonych procedur.
-Trochę inaczej ją sobie wyobrażałem- niski blondyn w optonakładkach zaczął rozkładać na ziemi zawartość teczki, którą niósł cały czas przy sobie. –Niby mówiłeś Craig, że Rysy to dość myląca nazwa, ale na litość! My jesteśmy na samym środku jakiejś łąki.
-Tarniew nie gadaj tyle, tylko zabieraj się do roboty. Nie mamy zbyt wiele czasu. Do wschodu słońca zostało jakieś 14 godzin tutejszego czasu, a potem zaroi się tu od stworzeń i nasze wytyczne „zero interakcji” zostaną złamane w kilka sekund. – Murzyn odwrócił się od Rosjanina i sam zajął pozycję gotowości do walki.
Niby nie było żadnego zagrożenia. Tak przynajmniej mówiło dowództwo. Ale na wszelki wypadek posłali Wasswę. Komandosa, bodyguarda, w 70% zcyborgizowaną maszynę do zabijania. Niby nic ich nie mogło zaatakować, niby wszystko powinno przebiec według planu. Ale na wszelki wypadek, wolał być czujny. Tylko na wypadek.
Gdy tylko Siergiej skończył wyjmować zasilacze Samantha rozpoczęła proces instalacji stacjonarnych biotechów.
-I stąd ma się coś pojawić?- kontynuował swój przerwany wywód Siergiej Tarniew- Niby kondensacja esencji może nastąpić w każdym miejscu, ale i tak wolałbym sobie wyobrażać, że wszystkie te stworzenia wychodzą „z czegoś” a nie ‘z niczego”. Nawet mój Brain Improvment System nie daje sobie rady z tą ewidentną sprzecznością intuicyjną.
-Te. Filozof – ostatni z członków załogi, trzymający się dotychczas na uboczu Xiang Qing patrzył z niezadowoleniem na Rosjanina- Nie jesteśmy tu po to, by roztrząsać egzystencjalne rozterki. Mamy tylko zbadać teren i wrócić z wynikami. I nie wiem jak ty, ale ja chcę się stąd wynieść jak najprędzej



Eva Huston ubrana była w delikatny kremowy kostium. Jej czarne włosy spięte były wysoko na głowie w kok. Siedziała w gabinecie Maksymiliana Torna. Właśnie trwały negocjacje. -Zgadzam się- powiedziała z pewnością w głosie- przeanalizowałam dokładnie możliwe korzyści i jestem absolutnie pewna. Zgadzam się w ciemno.
-Więc postanowione- Torn przysunął w jej kierunku plik dokumentów - Niech pani to podpisze. Od jutra zaczyna pani pracę w laboratoriach rządowych. Dziś jeszcze wyślę Pani na PN potrzebne informacje. Życzę owocnej współpracy z naszymi specjalistami. Gdy Eva opuszczała gabinet uświadomiła sobie cdn.